Slide Haji Ali Dargah Mumbaj | Indie

Autor: Michał Sawka, 27/7/2020
Czas czytania i oglądania: ok.
10 min

Spodobała mi się ta historia. Opowiada o pewnym zamożnym kupcu z Persji, który oddawszy swe bogactwa postanowił oddać się religii i dzielić się płynącą z niej wiedzą i mądrością. Posłuchajcie..

Ów kupiec pochodził z Buchary, która w czasie, kiedy żył, należała do Persji rządzonej przez krwawą dynastię Timuridów. Był człowiekiem dobrym, religijnym, uczynnym i poczciwym. Pewnego razu siedząc na ulicy i oddając się modlitwie usłyszał płacz przechodzącej nieopodal kobiety. Zainteresowany podszedł do niej i zapytał o przyczynę tegoż smutku. Wskazała na dzban i wyjaśniła, że podczas spaceru upuściła go i rozlała olej, który niosła do domu. Jej przerażenie nie wynikało jednak z tego. Wyjaśniła, że jeśli wróci do domu bez oleju, mąż będzie ją bił.

Kupiec ten poprosił ją, aby się uspokoiła i zabrała go w miejsce gdzie rozlała olej. Kiedy dotarli tam razem, podszedł do miejsca, w którym olej wsiąkł w ziemię i wbił w nią kciuk. I wtedy stał się cud. Olej wytrysnął z ziemi a niedowierzająca kobieta czym prędzej napełniła nim dzban i pełna radości odeszła w swoim kierunku.

Co okazało się później, szczęście jednego stało się nieszczęściem drugiego. Po tym zdarzeniu kupiec zaczął miewać sny, w których obwiniał siebie za to, że pomagając w ten sposób kobiecie zranił ziemię. Zmienił się. Stał się osobą bardzo poważną, często czuł się źle.

Receptą na to miała okazać się podróż do Indii. Uzyskawszy zgodę swojej matki wyruszył w nią razem z bratem. Podróżowali długo, zatrzymywali się w wielu miejscach. Ale to dzisiejszy Mumbaj okazał się tym kawałkiem ziemi, na którym kupiec zaczął czuć się dobrze. Postanowił zostać tam na zawsze.

Razem z bratem wysłał do Buchary list do swojej matki, w którym informował, że zostanie tu na stałe i będzie szerzył wartości jakie niesie ze sobą islam. Przepraszał, że nie wróci i prosił o wybaczenie. Do końca swoich dni kupiec ten gorliwie modlił się i dzielił swoją wiedzą i mądrościami płynącymi z islamu. Kiedy już przeczuwał zbliżającą się śmierć, poprosił ludzi, którzy byli mu bliscy, aby nie palili jego zwłok, ani nie chowali na żadnym cmentarzu. Poprosił o wrzucenie całunu z jego ciałem do oceanu, tak by mógł być pochowany tam, gdzie zostanie znaleziony.

Tak też się stało.

Całun morze wyrzuciło nieopodal brzegu na wystających ponad powierzchnie skałach. A ludzie, którzy otaczali szacunkiem kupca, pochowali go w tym miejscu budując dla niego w kolejnych latach Dargah. Haji Ali Dargah.

Kupiec nazywał się Sayyed Pir Haji Ali Shah Bukhari. Krócej, Haji Ali.

Pielgrzymi na drodze do Haji Ali Dargah. |Haji Ali Dargah | Mumbaj | Indie

To tyle, jeśli chodzi o odległą historię.

Dzisiaj mauzoleum i świątynię, w której spoczywa Haji Ali, odwiedza ok. 80.000 osób tygodniowo. Ze względu na swoją przeszłość, charakter i nietypowe położenie miejsce to stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych w Mumbaju. Wpisane jest praktycznie w każdy przewodnik, w wielu występuje jako „*must-see*” dla każdego odwiedzającego miasto.

Ruch turystyczny i pielgrzymkowy robią wrażenie. Grobla o długości 500 metrów, która prowadzi do świątyni jest przez większą część dnia zapełniona pielgrzymami, mieszkańcami i gdzieniegdzie pojawiającymi się turystami. Panuje dobra atmosfera a spacer, który trzeba odbyć, aby dostać się do celu, dostarcza specyficznych wrażeń.

W początkowej części w drodze towarzyszy jeszcze handel, który dostarcza świecidełek, pamiątek i dewocjonaliów a także karmi tych, którzy jakimś cudem w Mumbaju nie znaleźli miejsca, aby zjeść. Później, kiedy blaszane budy znikają, pojawiają się rozciągające się po obydwu stronach grobli płycizny. Te, jak prawie każda wolna przestrzeń w tym mieście, są skrzętnie eksplorowane. W trakcie odpływu służą jako bogate źródło owoców morza. Często można spostrzec kucające i pracujące w pocie czoła kilkunastoosobowe rodziny, które łyżeczkami, prętami i gołymi rękoma próbują wykopać coś na handel lub na kolację.

Krajobraz dopełniają rozciągające się w tle, typowe, zawilgocone indyjskie bloki mieszkalne. Nad nimi górują wieże nowoczesnych, rozrzuconych po całym horyzoncie biurowców.

Znudzeni mężczyźni oczekują na nieoczekiwane. W tle grobla prowadząca do świątynii i meczetu. | Haji Ali Dargah | Mumbaj | Indie
Widok z wejścia do meczetu na groblę. W tle wieżowce Mahalakshmi. | Haji Ali Dargah | Mumbaj | Indie
Grobla wypełniona pielgrzymami. W tle wieżowce Mahalakshmi | Haji Ali Dargah | Mumbaj | Indie

Spacerując, w pewnym momencie po prawej części grobli, na ziemi zaczynają pojawiać się żebracy. W Mumbaju człowiek przyzwyczaja się do nich dość szybko. Są wszechobecni w pejzażu miasta. Zaczepiają w tunelach, przysypiają przykryci szmatami na środkach chodników, kuśtykają o kulach przeciskając się przez zatłoczone miejskie pociągi.

Na grobli prowadzącej do Mauzoleum Haji Ali jest ich chyba – zaryzkuję stawiając taką tezę – największa ilość na metr kwadratowy na świecie. Przez kilkaset metrów, jeden za drugim siedzą, leżą, śpią, gawędzą, śpiewają, wyciągają ręce po datek. Często towarzyszą im dzieci, które albo się bawią, albo pozostawione same sobie, zasypiają na środku przejścia.

Przed każdym z nich stoi plastikowy kubek. Czasami to jakaś czapka, puszka czy plastikowy woreczek. Ponieważ w społecznościach muzułmańskich odpowiedzialność pomocy prawdziwie potrzebującym spoczywa na wszystkich wierzących, przedmioty te napełniają się drobniakami sukcesywnie.

Żebracy na grobli prowadzącej do świątynii. | Haji Ali Dargah | Mumbaj | Indie

Pomimo tych ponurych a czasami drastycznych obrazów, nie sposób popaść w zadumę lub odrętwienie. Idąc, co chwilę otrzymuje się uśmiechy od losowych osób, które się mija. Są tak szczere, że nie idzie ich nie odwzajemniać.

Co bardziej odważniejsi zaczepiają przyjezdnych i zapraszają do wspólnego zdjęcia. Zaleca się uszczęśliwiać co 5-10 osobę, gdyż zgadzając się na każdą prośbę, drogę o długości 500 metrów pokona się w więcej niż 30 minut.

Selfie z pielgrzymami. | Haji Ali Dargah | Mumbaj | Indie
Byłem tu! | Haji Ali Dargah | Mumbaj | Indie
Przepraszam, czy możemy zrobić sobie wspólnej zdjęcie? | Haji Ali Dargah |Mumbaj | Indie

Kiedy wreszcie dociera się do celu, zamiast przestrzeni do refleksji, odnajduje się tam piknikową atmosferę. W środku za bramą, w niektórych częściach świątyni ciężko postawić na ziemię stopę, aby nie nadepnąć na koc, na którym w tej chwili trwa uczta. Jest gwarno, wesoło, trochę przaśnie, po indyjsku. Wokół wejścia do miejsca spoczynku Haji Alego gromadzi się kolejka Mumbajczyków gotowych prosić o błogosławieństwo. Ponoć udzielane jest nie tylko muzułmanom. Z minaretu przez hałas przedziera się wezwanie na modlitwę, które wśród większości odwiedzających nie zdobywa jednak zbyt skutecznego posłuchu. Wybrzmiewa jakby nieusłyszane.

Świątynia jest w wiecznym remoncie. Dookoła rozstawione są bambusowe, klasyczne azjatyckie rusztowania, które miały zniknąć już dobrych kilka lat temu. Po drugiej stronie budynku, podczas odpływu, z morza wyłania się skalne dno. Z niego z kolei ma się okazję podziwiać panoramę południowego Worli, w której górują ponad 40-piętrowe biurowce, hotele i niedokończone betonowe marzenia.

Skały przyciągają rodziny i młodzież. Wszyscy chętnie i radośnie eksplorują tereny. Odnosi się wrażenie, że dla niektórych są one dużo atrakcyjniejsze niż mauzoleum. W sumie nie ma się co dziwić. To normalne. Kto w wieku młodzieńczym lub z dziećmi lubi odwiedzać obiekty sakralne? Ciężko natomiast powiedzieć tak o kąpielach, na które także znajdują się chętni. Woda, która otacza Mumbaj w wielu miejscach… to już nie woda.

Relaks, zabawy i kapięle. W tle wieżowce Mahalakshmi i Worli | Haji Ali Dargah | Mumbaj | Indie

Lubię to miejsce, ponieważ…

Haji Ali Dargah jest mozaiką. Taką, w której umieszczono chyba wszystkie barwy i ich odcienie i zadbano, aby były w bezustannym ruchu i bez przerwy się wymieniały. Jest swoistym ornamentem na mapie Mumbaju, który ukazuje połączenie rzeczywistości, nowoczesności i stosunku do duchowości w wielkim indyjskim mieście.

Lubiłem tam być, ponieważ wszędzie dookoła panowała życzliwość. Taka zwyczajna, zazwyczaj nienachalna, wyrażana przez uśmiech, czasami przez pozdrowienie. Podobało mi się też to, że miejsce przyciągało różnorodność w każdym możliwym ujęciu. Zamożność, rasa, narodowość, wiek, cel czy w końcu stan ducha – wszystkie te cechy nie miały znaczenia. Koegzystowały ze sobą w harmonii przez ten krótki okres czasu, który trzeba przeznaczyć na 500 metrów w jedną i w drugą stronę oraz chwilę modlitwy lub relaksu.

Oprócz tego, stojąc na skałach lub siadając na stopniach otaczających meczet można było odetchnąć od duchoty i hałasów Mumbaju i zanurzyć się na chwilę w swoich myślach, co wcale – w tym mieście – nie jest takie proste.

Meczet Haji Ali i kamienne schody od strony Worli | Haji Ali Dargah | Mumbaj | Indie

Kilka informacji praktycznych:

Haji Ali Dargah to świątynia grobu, czyli miejsce pochówku nauczyciela religijnego lub przewodnika duchowego wraz z nadbudowaną świątynią.

Wejście na teren świątyni jest darmowe. Godziny otwarcia: 5:30 – 22:00.

Aby dostać się tutaj komunikacją publiczną należy – jadąc linią zachodnią -wysiąść na stacji Mahalaksmi lub Mumbai Central lub – jadąc linią centralną – wysiąść na stacji Byculla. Stacje zlokalizowane są kilkaset metrów od wejścia na groblę. Można się przejść klub można też złapać jeden z jeżdżących tamtędy autobusów. Niektóre z linii, które zatrzymują się przy świątyni: 33, 37, 63, 81, 83, 84, 85, 87, 89, 92, 93, 124, 125, 351, 357, 385, 521.

Największa ilość pielgrzymów zjawia się tutaj w czwartki i piątki. Czasami odbywa się tutaj qawwali, czyli charakterystyczne dla północny Indii (i nie tylko) nabożne śpiewy.

Legenda dotycząca życia Haji Ali-ego ma bardzo wiele wersji z różnych źródeł. Nie wiadomo, która jest prawdziwa.

Źródła i ciekawe informacje rozwijające:

  • Informacje o funkcjonowaniu świątyni na stronie trustu Haji Ali. | EN | link
  • Żebractwo a religia w Indiach. | [EN] | link
  • Dlaczego muzułmanie pomagają żebrakom? | [EN] | link